Przed spotkaniem z pisarką Gabrielą Danielewicz
- Jest pani w trakcie gromadzenia materiałów do drugiej części książki „Pamięci powojennego Gdańska – Wrzeszcza”.
- Liczę bardzo, że w środę, 16 grudnia 2009 r., przybędą na spotkanie mieszkańcy Dolnego Wrzeszcza, którzy zechcą podzielić się ze mną historiami swoich rodziców, może już nieżyjących, rozgrywającymi się tuż po wojnie. Jak dotąd udało mi się osób takich spotkać niewiele.
Trochę materiałów już mam, ale, niestety wspomnienia dotyczą nie pierwszych lat powojennych, lecz okresu późniejszego. Zastanawiałam się, czy nie przedłużyć teraz chronologii do lat 70., ale nie mogę. Bo jeżeli tak by się stało część pierwsza urywałaby się za wcześnie. Dlatego trzymam się planu.
- Co panią najbardziej interesuje w tej części dzielnicy?
- Postanowiłam materiał posegregować do rozdziałów: „Lotnisko”, Wydział Farmacji Akademii Medycznej w Gdańsku”, „Klinika Chorób Kobiecych”, „Kościół Świętego Krzyża przy ul Mickiewicza”, „Cmentarz na Zaspie”. I myślałam trochę o Narwiku, malutkiej dzielnicy, o której prawie nikt nic nie wie, chociaż to nie jest już Wrzeszcz. Według tych supłów zacznę tworzyć i budować kolejny tom.
- Czy jest pani na tropie nieznanych dotąd ludzkich historii na tym obszarze, które tak samo zaciekawić mogą czytelników jak podczas lektury pierwszego tomu?
- Jest na przykład nieprzyjemna z lat powojennych historia w PRL nie nagłośniana. Ojczym gwałcił pasierbicę. Faszerował ją wcześniej środkami nasennymi. W wyniku tego urodziło się dziecko. Matka, która na pewno o wszystkim wiedziała, wyrzuciła ją z domu. Ofiara chce koniecznie opowiedzieć mi dokładnie swoją historię, prosi żebym wszystko opisała. Początkowo się przed tym wstrzymywałam. Kobieta tłumaczy dlaczego tak jej zależy na utrwaleniu własnych przeżyć w książce. Nie chodzi o obnażanie przed ludźmi, bo przecież zapłaciła za to bardzo drogo, dzieciństwo jej przerwało się w wieku 15 lat. Chce pokazać biednym młodym kobietom, dzieciom, które są pokrzywdzone, molestowane, że można po trudnych przejściach się z wyrwać, zapomnieć, wykształcić i zdobyć jakąś pozycję w świecie. Ona ma taki cel. Jak sobie tego życzy opiszę, ale muszę to uzasadnić, bo później mogą niektórzy czytelnicy być oburzeni. Zdarzyła się taka sytuacja po opublikowaniu pierwszego tomu. Byłam odsądzana od czci i wiary, że opisałam dzieje dziadka, który się powiesił, a przecież rodzina chciała tym faktem się publicznie podzielić.
- Wiem, że w części drugiej zamieści pani teksty o kilku rodzinach z Górnego Wrzeszcza.
- Tak, bo do tych ludzi dotarłam po wydaniu pierwszej części książki, która była dobrze przyjęta. Ludzie przychodzili do mnie po spotkaniach autorskich, bardzo zależy mi na uzupełnieniu.
- Kiedy będziemy mogli wziąć do ręki część drugą „Pamięci przedwojennego Gdańska - Wrzeszcza”?
- Chciałabym na wiosnę 2010 roku pracę skończyć żeby przed świętami Bożego Narodzenia książka była w księgarniach.
- Życzę więc tego Pani z całego serca.
- Dziękuje i liczę na pomoc Czytelników.
Katarzyna Korczak
brak opinii - dodaj swoją opinię!