************************************************************************************
Składamy kondolencje Rodzinie i Bliskim ofiar katastrofy. Łączymy się w żałobie z Rodziną i Przyjaciółmi Pani Anny Walentynowicz.
zespół Portalu Wrzeszcz.info.pl
Anna Walentynowicz przed swoim mieszkaniem we Wrzeszczu
fot. Janusz Wikowski, portalpomorza.pl
Wybrane wspomnienia o Annie Walentynowicz:
Krzywonos: Wspomnienie o Annie Walentynowicz i Marii i Lechu Kaczyńskich, Henryka Krzywonos, Krytyka Polityczna, 2010-04-12
(…) Anna Walentynowicz była bardzo bliską mi osobą i na zawsze zostanie w moim sercu. Wiele razem przeżyłyśmy. Była starsza, pozwalałam jej mówić różne rzeczy-uważałam, że ma do tego prawo. Zawsze stałam za nią murem. Będę ją pamiętać za strajki w ‘80 roku, za tamtą walkę, przede wszystkim jednak za to, jaką była osobą. Mało kto wie, że Ania pomagała chorym, nosiła im na przykład obiady do domów.
Matka Odwaga stoczni, Krzysztof Katka, Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 2010-04-10
(…) Dla kolegów z zakładu: "Pani Ania". Tak znana i lubiana, że ujęła się za nią cała stocznia. Zawsze słynęła z odwagi. Nie bała się pytać, gdzie zginęły pieniądze społeczne, nawet, gdy było jasne, że zagarnęli je działacze PZPR. Dyrekcja stoczni próbowała zamknąć jej usta, ale rewizje i przenoszenie z wydziału na wydział nie robiły wrażenia na pani Ani. Angielski historyk Timothy Garton Ash nazwał ją "Matką Courage" stoczni - courage znaczy odwaga.
Bogdan Lis o Annie Walentynowicz: Aniu... dziękuję, Katarzyna Włodkowska w wywiadzie z Bogdanem Lisem, Gazeta Wyborcza Trójmiasto, 2010-04-11
(…) Zapamiętam ją z okresu strajków w Stoczni Gdańskiej, czasów szczególnie trudnych, wymagających odwagi. To było niesamowite, że kobieta miała tyle siły i odwagi, bo przecież to zwolnienie Anny Walentynowicz ze Stoczni Gdańskiej 9 sierpnia 1980 roku, na pięć miesięcy przed emeryturą, stało się powodem strajku – wspomina Bogdan Lis, legendą Sierpnia '80 - W tej jej odwadze wzruszające było to, że łatwiej jej było walczyć o innych, niż siebie. Gdy chodziło o stocznię, związek, szła jak burza. Gdybym mógł raz jeszcze z nią porozmawiać, podziękowałbym. Za to, że była. Po prostu.
Anna Walentynowicz: Kropla, która przepełniła kielich goryczy, KK, DEM, Portal Pomorza, 2010-04-13
(…) Walczyła o prawdę w latach 70., 80. i potem - gdy wielu polityków dawnej opozycji stawiało "grube kreski" nad historią - dla swojego "spokoju" i nieokreślonego dobra. Anna Walentynowicz była schorowana, lecz zawsze dzielna, życzliwa - wspomina Janusz Wikowski. - Rozgoryczona na elity polityczne, które - jak podkreślała - po dojściu do władzy, w wyniku protestów i walki robotników, ofiar życia stoczniowców - zaprzepaściły szansę na budowę Polski prawej i sprawiedliwej.Wspierała swoją postawą i opiniami Prezydenta Kaczyńskiego, darzyła Go nie tylko sympatią - z odwzajemnieniem - lecz także przyjaźnią i wielkim uznaniem dla Jego działań pielęgnujących patriotyzm, poszanowanie historii i dążenie do prawdy - także w sprawie katyńskiej.
Skromna, niepokorna Anna Solidarność, Cezary Gmyz, rp.pl, 2010-04-15
(…) Życiorys Anny Walentynowicz to historia PRL. Jak w soczewce skupia się w nim obraz oszustwa i bezprawia komunistycznej władzy, ale także istota naszych błędów, które przyczyniły się do załamania kolejnych prób oporu. Los Anny jest typowy dla wielu polskich robotników i niezwykły ze względu na Jej siłę charakteru, mądrość i uczciwość” – napisała kiedyś Joanna Duda-Gwiazda.
(…) Biografia Anny Walentynowicz jest jak portret zbiorowy polskich robotników wstających z kolan, by zbuntować się przeciwko komunizmowi. Nawet, jeśli miała tego świadomość, to pozostała na zawsze skromna – mówi dr Sławomir Cenckiewicz, biograf Anny Walentynowicz.
Fragment artykułu Matka "Solidarnośći" Sławomira Cenckiewicza, historyka Instytutu Pamięci Narodowej, opublikowany w Rzeczpospolitej (13.08.2009)
(...) Samarytańskie credo Anny Walentynowicz – szukać potrzebujących, by im pomóc – legło u podstaw jej akcesu do powstałych wiosną 1978 r. Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. Kiedy usłyszała o WZZ w Radiu Wolna Europa, postanowiła działać. Zgłosiła się do Bogdana Borusewicza. Ze swojej skromnej pensji przekazała WZZ tyle, ile miała – 610 zł. Bardzo szybko zaprzyjaźniła się z Aliną Pienkowską.
Walentynowicz była kolporterką prasy niezależnej, pisywała do “Robotnika Wybrzeża”, a przede wszystkim udostępniała swoje mieszkanie na, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, działalność antykomunistyczną. Przez słynną Grunwaldzką 49/9 przewinęła się czołówka opozycjonistów w PRL – od Jacka Kuronia, Kazimierza Świtonia, Andrzeja Kołodzieja, Leszka Moczulskiego, Adama Michnika, aż po Lecha Wałęsę, Bogdana Borusewicza, Alinę Pienkowską, Krzysztofa Wyszkowskiego, Jacka Taylora, Joannę i Andrzeja Gwiazdów i Lecha Kaczyńskiego. Anna była dla nich jak matka – gościła, gotowała, prała. (...)
źródło: rp.pl
11 kwietnia 2010r, przed domem Anny Walentynowicz przy al. Grunwaldzkiej 49, fot.wolneforumgdansk.pl
źródło: http://pl.wikipedia.org