Nasze przekleństwo
Polskie przekleństwo
Ma imię Katyń
70 lat temu
W doły ziemne
Wrzucono odrąbane
Siekierą historii
Pisaną przez Stalina
Głowy elity Polaków
Wojskowych, malarzy,
Prawników, pilotki…
Dziś w las podsmoleński
Z katyńskim przekleństwem
Runął ognisty wrak
Ostatnia placówka
Narodowej nadziei
Prezydent, suwnicowa,
Prawnicy, wojskowi…
Kolejna głowa elit
Amputowana wyrokiem
Ślepego losu…
Cynizm morderców
I ślepota losu
Podały sobie ręce
Ponad ziemią
Naszego przekleństwa…
My podajmy sobie ręce
Pomimo ślepoty
Pomimo cynizmu
Pomimo szpetoty różnic
Odnajdźmy piękno
Podobieństwa…
Człowieczeństwo.
Wrzeszcz, 10 kwietnia 2010 r., Antoni Kozłowski
Pani Ani W od serca i małego rozumu na taką biedę.
Suwnicowa idzie do nieba
Przyszło wielu świadków zdarzenia
Gra wojskowa orkiestra
Siwe brody, czarne woalki
Transparenty, sztandary, patos
Salwa poraża demoniczną mocą
Dla złagodzenia obyczaju
Barwnie piętrzy się piramida kwiatów
Suwnicowa wytrwale idzie do nieba
Mowy łapią za serce
Modły budzą odległego Boga
Pieśni łączą odległe brzegi
Wulkan dymi żałobnie
Putin zmienia skarpety
Świat śpi, bawi się, tonie we krwi
Suwnicowa doszła do nieba
Puka cicho do drzwi
Drzwi otwierają się na oścież
Wchodzi w światło i zapytuje:
- Dlaczego nie mogłam zabrać laski i pantofli?
Dłuższa chwila milczenia
Ze świetlnej otchłani Bóg odległy odpowiada:
- A dlaczego nie skorygowałem trajektorii Tutka
Kiedy wszedł w mgłę i chaos nad Siewiernym?
Chyba jestem niedoskonały
Stworzyliście mnie na wasz obraz i podobieństwo…
Suwnicowa idzie do nieba
Idzie dowiedzieć się prawdy.
Wrzeszcz, 21 kwietnia 2010 r. , Antoni Kozłowski
brak opinii - dodaj swoją opinię!