Lech Wałęsa na Traugutta
Po meczu Lechii Gdańsk z Juventusem Turyn, który odbył się 28 września 1983 roku, włoska prasa pisała, że drużyna z Traugutta jest klubem Lecha Wałęsy i nazwa klubu pochodzi od imienia lidera "Solidarności". Znając genezę powstania klubu wiemy, że jest nieco inna od wersji podanej przez Włochów, nie da się jednak zaprzeczyć, że Lech Wałęsa stał się w pewnym momencie częścią historii gdańskiej Lechii.
O tym, że legenda „Solidarności”, a zarazem były Prezydent RP Lech Wałęsa jest kibicem Lechii Gdańsk nie trzeba nikomu przypominać. Wiedzą o tym także działacze, byli i obecni piłkarze Lechii, którzy 25-tą rocznicę legendarnego meczu Lechii Gdańsk z Juventusem Turyn postanowili uczcić razem z Lechem Wałęsą organizując specjalny mecz połączony z festynem. Okazją ku temu były także 65 urodziny Lecha Wałęsy oraz 25-lecie przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla.
28 września 1983 roku Lechia Gdańsk zmierzyła się z wielkim Juventusem Turyn w meczu rewanżowym I rundy Pucharu Zdobywców Pucharu. Lechia Gdańsk – wówczas beniaminek II ligi, triumfator Pucharu Polski i zdobywca Superpucharu Polski. Juventus Turyn – 20-krotny mistrz Włoch, zdobywca 7 pucharów Włoch, triumfator europejskich rozgrywek, trenowany przez Giovanniego Trapattoniego, który w swoim składzie miał piłkarzy światowej klasy (w tym 6 aktualnych mistrzów świata) takich jak: Paulo Rossi, Antonio Cabrini, Gaetano Sciera, Dino Zoff, Michel Platini czy Zbigniew Boniek.
Sprawa awansu Juventusu była właściwie przesądzona, gdyż w Turynie Lechia przegrała aż 0:7. Mecz w Gdańsku miał być jednak nie tylko wydarzeniem sportowym, ale również manifestacją nastrojów antykomunistycznych. Na trybunach, okolicznych drzewach, na reklamach, a nawet na tablicy świetlnej zasiadło blisko 40 tys. kibiców. O bardzo dobry nastrój panujący na trybunach zadbali sami piłkarze, którzy jak mówili po meczu zagrali wówczas swój życiowy mecz. „Biało-Zieloni” nie przestraszyli się „Starej Damy” jak nazywany jest klub z Turynu i podjęli na boisku równą walkę.
Gdy na trybunach pojawił się lider „Solidarności” Lech Wałęsa, ludzie nie bacząc na oddziały zomowców zaczęli skandować „Lech Wałęsa”, „Solidarność”, „Precz z komuną”. Nastrój euforii udzielił się chyba jeszcze bardziej piłkarzom z Traugutta, gdyż po przerwie dzięki bramce Marka Kowalczyka zdołali wyrównać stan meczu na 1:1, a niespełna kwadrans później objęli prowadzenie po golu strzelonym z rzutu karnego przez Jerzego Kruszczyńskiego. Wprawdzie pod koniec meczu bramki Tavoli i Bońka odebrały zwycięstwo piłkarzom Lechii, to i tak udowodnili oni, że można prowadzić wyrównaną walkę z najlepszymi. Swoją postawą dali wiele radości swoim kibicom, za co ci dziękowali Lechistom jeszcze długo po ostatnim gwizdku sędziego.
25 lat po tych wydarzeniach na stadionie przy Traugutta zabrakło wprawdzie piłkarzy „Starej Damy”, byli jednak obecni piłkarze Lechii grający wówczas przeciwko włoskiej drużynie. W niedzielę 28 września 2008 roku zmierzyli się oni z zespołem nazwanym przez organizatorów Element Antysocjalistyczny, w którego składzie znaleźli się byli opozycjoniści m.in. Jan Krzysztof Bielecki, Arkadiusz Rybicki, Jerzy Borowczak i Tomasz Wołek.
Przed meczem solenizant Lech Wałęsa otrzymał koszulkę z numerem 1, w której wszedł na płytę boiska wraz z obiema jedenastkami oraz w towarzystwie legendy gdańskiej Lechii Romana Rogocza. Tam zostało wręczone byłemu prezydentowi powiększone zdjęcie zrobione 25 lat temu podczas meczu z Juventusem, na którym Lech Wałęsa wiwatuje wraz z tłumem kibiców. Na odwrocie zdjęcia swoje autografy złożyli wszyscy uczestnicy niedzielnego meczu.
Mecz symbolicznie od kopnięcia piłki rozpoczęli Lech Wałęsa i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Jednak przez pierwsze minuty spotkania to nie piłkarze skupiali na sobie uwagę widzów, lecz nadal Lech Wałęsa, który przy oklaskach i wiwatach „Lechu, Lechu” rozdawał autografy i pozował do zdjęć z widzami niedzielnego meczu. Można w tym momencie powiedzieć, że atmosfera przypominała chwilami tę sprzed ćwierćwiecza.
Mecz stał na wysokim poziomie i mógł się podobać zgromadzonym na trybunach widzom. Przez większość spotkania dominowali piłkarze Lechii do przerwy prowadząc 2:0. Bramki w pierwszej połowie strzeli Zenon Małek i Jerzy Kruszczyński. Druga połowa to już prawdziwy popis strzelecki „Biało-Zielonych”, którzy do dwóch już strzelonych bramek dodali jeszcze sześć. Bramki kolejno strzelali ponownie Jerzy Kruszczyński, Aleksander Cybulski, Jan Duda, dwukrotnie Janusz Wydrowski i wspomagający starszych kolegów Sławomir Wojciechowski. Honorową bramkę dla Elementu Antysocjalistycznego zdobył w ostatniej minucie meczu Marian Kosznicki.
Niedzielny festyn przy ulicy Traugutta we Wrzeszczu przybliżył młodszym kibicom historię gdańskiej Lechii, zaś starszym pozwolił zobaczyć raz jeszcze w akcji drużynę, która w 1983 roku zdobyła Puchar Polski i która podjęła równa walkę z naszpikowanym gwiazdami Juventusem. Teraz kibice czekają na odrodzenie się drużyny z Traugutta i na kolejną szansę gry w europejskich pucharach. Zapewnie żaden kibic Lechii nie miałby nic przeciwko, gdyby ponownie odwiedził nas słynny Juventus Turyn.
Sławomir Lewandowski
brak opinii - dodaj swoją opinię!